Wiesław chcąc zadbać o zdrowie i sylwetkę, zgłosił się do mnie z polecenia innego klienta. Jego głównym celem było pozbycie się „oponki” i poprawa formy fizycznej. Zdecydował się na współpracę pod kątem diety oraz treningów – i nie oglądał się za siebie.
Zmiana zaczyna się od jedzenia – czyli dlaczego więcej znaczy lepiej
Wiesław korzystał wcześniej z cateringu dietetycznego, ale spożywał zaledwie 1500 kcal dziennie. To o połowę za mało jak na dorosłego mężczyznę ważącego ponad 110 kg! Nic dziwnego, że nie miał energii i sięgał po słodycze.
W tamtym czasie sam przygotowywałem posiłki dla wybranych klientów – Wiesław dołączył do tego grona. Otrzymywał ode mnie gotowe, dopasowane do jego potrzeb zestawy posiłków na cały dzień. Zwiększyliśmy kaloryczność do 3200 kcal dziennie. Efekt? Uczucie sytości, stabilna energia i… koniec z podjadaniem słodkiego.
Czasem to nie stres jest problemem – tylko zbyt mała ilość jedzenia.
Trening bez kontuzji – bezpieczny start i szybkie efekty
Trening zaczęliśmy bardzo ostrożnie – trzy razy w tygodniu ćwiczenia funkcjonalne z masą ciała. Bez ciężarów, bez pośpiechu. Skupiliśmy się na poprawie postawy, mobilności i wzmocnieniu mięśni głębokich. To właśnie te elementy były u Wiesława najbardziej zaniedbane.
Po 4 tygodniach, gdy ciało lepiej reagowało na ruch, wprowadziliśmy ciężary. Efekty przyszły błyskawicznie. Sylwetka zaczęła się zmieniać niemal z tygodnia na tydzień. Po 6 tygodniach Wiesław sam zaproponował dodatkowy dzień treningowy – od tej pory ćwiczyliśmy 4 razy w tygodniu.
Kontuzje? Nie ma rzeczy niemożliwych
Wiesław nie miał łatwej historii treningowej. Miał wstawioną blachę w lewym obojczyku, przestawiony bark i przepuklinę w odcinku lędźwiowym kręgosłupa. Do tego błędne wzorce ruchowe, które wyniósł z samodzielnych treningów. Wymagało to bardzo uważnego podejścia.
Zaskoczył mnie swoją dyscypliną – po miesiącu sam zaczął przyjeżdżać na treningi 30 minut wcześniej, by samodzielnie wykonać rozgrzewkę ogólną i specjalistyczną. Dzięki temu mogliśmy maksymalnie wykorzystać wspólny czas na trening właściwy.
Efekty współpracy – siła, forma i lepsze samopoczucie
Spersonalizowany catering, systematyczne treningi i ogromna determinacja Wiesława przełożyły się na imponujące efekty. W ciągu 6 miesięcy schudł 10 kg, poprawił postawę, mobilność i zyskał widoczną masę mięśniową.
Co najważniejsze – lepiej się czuł, miał więcej energii i odzyskał kontrolę nad swoim zdrowiem. To doskonały przykład na to, że nie trzeba głodować, by schudnąć. Czasem trzeba… jeść więcej i mądrzej.
Chcąc zadbać o zdrowie i sylwetkę, zgłosił się do mnie z polecenia innego klienta. Jego głównym celem było pozbycie się „oponki” i poprawa formy fizycznej. Zdecydował się na współpracę pod kątem diety oraz treningów – i nie oglądał się za siebie.